Pani Kazimiera była bardzo wzruszona. Z trudem wracała do wspomnień z tamtych lat ukazując ślady po kulach powstańczych – zniekształconą szczękę i dłoń. Do dzisiaj nosi w nodze trzecią, wędrującą kulkę.
Na tle piosenki powstańczej „Warszawskie Dzieci pójdziemy w bój” delegacja, składająca się głównie z dzieci, przeszła wraz z panią Woźniak pod pomnik przy ul. Chrobrego, aby wspomnieć także i tych, którzy po powstaniu zmuszeni byli spędzić kilka lat we wronieckim więzieniu, określanym przez naszych Przyjaciół „sanatorium”. Wielu ich kolegów zmarło we Wronkach. Nasi przyjaciele z Szarych Szeregów, Zośki i Parasola: Stanisław Sieradzki „Świst”, Józef Czapski, Stanisław Korwin-Szymanowski w ciągu ostatnich dwóch lat spoczęli na Cmentarzu Powązkowskim. Dzieci zapaliły znicze i oddały pokłon.
Tu wiatr historii ciągle dmie, o latach, które już minęły. W pamięci naszej został ślad, chłopca, co od kuli padł. Czarny hełm przepasany, mundur zielony, a w reku karabin. Przed czołgiem idzie mały powstaniec, wciąż idzie w tą otchłani dal, by walczyć o wolny i niepodległy kraj – śpiewają harcerze. Lecz zaklinam, niech żywi nie tracą nadziei, i przed narodem niosą oświaty kaganiec. A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei, jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec.
Była to krótka, ale jakże wymowna lekcja patriotyzmu. Ojczyzna dzisiaj, nie żąda od nas takiego poświecenia, dlatego chociaż pamiętajmy! (K.T.)
Aby otrzymywać informacje o nowościach
w naszym serwisie, zapisz się do newslettera